Wiosna!
Ruda się maturzy, my się opieprzamy. Nawzajem i każdy z osobna. Znaczy chodzi tu mi o nic-nie-robienie. Bo tak! Nie mam nic do powiedzenia. Powiem jak będę miała. Powiem, jak z Rudą wypijemy co trzeba i nas wena zaskoczy, za nogi złapie. Dziękuję za uwagę.
aneta [Bóg?]
2007-04-15
skomentuj (0)
- dlaczego cały dzień mi dopierdalasz??
- B., nie cały dzień, całe życie. (+ uśmiech pt.: "niah!")
- rzygałeś wczoraj pod krzakiem.
- nie rzygałem pod krzakiem! leżałem tutaj i rzygałem w trawę.
- nie rzygałeś w trawę!
- ty... czekaj, czekaj. JA NIE RZYGAŁEM!
- zawsze chciałem to powiedzieć: K.!! POLEWAJ!
- o, Szeryf idzie, trzeba iść spać.
Jak coś mi się przypomni, bo aktualnie coś się zapomniało, to się to coś dopisze.
Wyjazd Rodzinny zaliczam MIMO WSZYSTKO do udanych. Mimo wszystko.
Z Panną Motylicą prowadzić w przyszłości najbliżej będę firmę odstraszającą marcujące koty spod balkonów śpiewem naszym własnym, osobistym. Pomysł narodził się podczas hm, ktoś to chyba śpiewem kiedyś śmiał nazwać, śpiewu ogniskowego.
Reszty się domyślajcie. Albo lepiej nie.
nie chce mi się pisaaaaaććććć!!
2006-08-27
skomentuj (4)
Sobie pomyślałam, że jak tak dalej pójdzie to nam skasują ów wytwór szatana, jakim jest blog. Co się stao?
Ruda vel Jesus usilnie próbuje wygrzebać się z zagrożeń różnych w liczbie bodajże raz. Tarzan vel Matka Wieczna Dziewica i ja w osobie swojej jesteśmy w chwili obecnej jednostkami bezrobotnymi, gdyż po szkole średniej i na studiach żadnych. Zastanawiam się, czy z tej okazji zasiłek jakikolwiek nam nie przysługuje, ale okradaniem państwa zajmę się w czasie późniejszym. Narazie zależy nam na zdaniu chociażby byle-jakim matury. Pisemne za nami, ustne tuż przed nosem. Trzymać kciuki mocno i zawzięcie, a znaczna część boskiej rodziny będzie miała w ręku równie boskim jak ona sama nie dość, że świadectwo maturalne, to na dodatek wykształcenie pełne-średnie. Dziadek nasz, starsze pokolenie, ale najmłodsze rocznikiem, znalazł sobie żonę i tak wegetuje z dnia na dzień. Nikt bliższych informacji o stanie fizycznym, psychicznym i innym-różnym Chaosu pojęcia nie ma, oprócz owej miłości, która teraz chyba nawet moją także rodziną jest. Nigdy bym się tego nie spodziewała. Mam teraz chyba wątpliwy zaszczyt wołać na K. ... Mama:|
"Nie jest dobrze, ale nic to, Radio Maryja (...)" i Pan Giertych uratuje polską edukację i całą ojczyznę, w tym także miejmy nadzieję grzeszących współobywateli.
Przy najbliższej okazji wspólnego spotkania być może uda się nam spłodzić kolejny list do Koryntian, tfu tfu, znaczy się Was i napisać co nieco więcej i bliżej i ładniej i piękniej.
Ave!
Got.
2006-05-14
skomentuj (9)
Proszę Państwa, Ruda pląsa. Nikt nie wie, czym jest spowodowany ten atak radości, możemy się wszyscy jedynie domyślać. Wtajemniczeni wiedzą, nie-wtajemniczeni się domyślają, a cała reszta jest niemal pewna. Powodem tego oto stanu jest... są... te wstrętne cukierki kawowe! O jejku jejku nie dość, że Nazaret płonie, to na dodatek mają one w środku wielką ilość wstrętnej kawy, tak ohydnej i okropnej, że aż ojejku. A Rudej smakuje. I teraz jej z ryjka pachnie/cuchnie kawą! Fufu!
Teraz jest pora i czas odpowiedni, aby uzewnętrznić wszelkie emocje związane z minionym Sylwestrem. Niektórzy oczywiście emocji nie mają z nim związanych żadnych, bo jedyne co pamiętają to wyjazd z Białegostoku. Aż do Ogrodniczek [choć niekoniecznie]. Później bieganie po drzewach, pląsanie, zwiedzanie innych domków, całowanie osobników tej samej, bądź podobnej płci, gryzienie, picie (nie do wiary!) i tańczenie na stole jednym jedynym. Niektórych wieczór był dość monotematyczny i monotonny. Polegał głównie na siedzeniu na tyłku swoim własnym, trzymaniu tyłka nie-swojego-własnego, aby nigdzie nie popylił i nikomu nie piznął ani od nikogo w pysk nie dostał. My pamiętamy azaliż wszystko, niektórzy kompletnie nic, ale pisać nam się o tym nie chce, BO TAK.
Sylwester wg. Marii Matki Wiecznej Dziewicy Wieczornej Całodobowej aka Tarzan aka Fifi: „Przyjechałem {...} O kurwa już niedziela południe.”
Made by God and Dżizas
2006-01-24
skomentuj (5)
Pomyślałam, że wyapdałoby coś napisać. Niedługo Boskiego Bloga nam skasują i będzie Apokalipsa. A tego nikt by nie chciał, prawda?
Co u Boskiej Rodziny słychać? A no nic. Znaczy się słychać głośno i wyraźnie, ale u kązdego z członków inaczej i w tajemnicy przed resztą. Jak to się stać mogło, że Trójca Święta przestała być faktycznie trójcą? A bo życie takie psikusy płata, że nigdy nie wiadomo gdzie reszta z kim i w jakim czasie. Tutaj maturka, tam biologia, tam Jezus na bilardzika jeździ, tutaj gdzieś indziej się szlaja i czasu dla własnego Ojca nie ma. A późneij, że ona nie może. A Ojciec też nie może. Kształci się namiętnie, aby miec później za co rodzinę wyżywić. A rodzina moja w przyszłości składać się będzie tylko ze mnie. Takie są plany i zamierzenia. Więc teoretycznie dużo mi nie trzeba, a więc i dużo uczyć się nie powinnam. Tutaj mamy zagwostkę, paradoks i zaskoczonko.
Myszka mi wysiadła. Kompiuterowa ta, jedna z najważniejszych części mojego komputra. Bo bez niej jak bez ręki. Jak bez obu rąk i jednej nogi!
Jeszcze chciałabym dodać, że jesteście tak fałszywi, obłudni, nieprzyjaźni, chamscy, bezczelni, wulgarni i nieprzyzwoici, że ciśnienie w uszach rośnie.
Notka sponsorowana przez "popierdol, aby nie wykasowali"
Amen.
2005-12-09
skomentuj (7)
My wszyscy, w osobie sześć, ale właściwych trzech, tj. znaczy się ja w osobie Boga, Jezus w osobie Rudej (bądź odwrotnie) oraz Matka Wieczna Przewieczna Dziewica nie z Jej winy, a tylko i wyłącznie okrutnego i nieprzyjaźnie do Niej nastawionego otoczenia, znajdujemy się w chwili obecnej w przybytku pracy i rozpusty - Piwnicy Szatana. Miejsce nad wyraz ciekawe, niczym z seriali afrykańskich wyjęte, w którym znajduje się podłoga i sufit z rzeczy najważniejszych. Reszta to tylko dopełnienie całego pomieszczenia, na które zawierają się także ściany. Fotel Bulgulatora przeżywa w momencie właściwym oblężenie, ale nastąpiła rotacja i w końcu jest w posiadaniu swojego właściwego, prawowitego właściciela - Rudej. Owa Ruda właśnie fotel ów podpisała, skreślając zapewne Ryżego. O, jednak nie skreśliła, napisała obok.
Mamy wychodek, tak samo Szatański jak cała reszta otoczenia. Na ścianach wiszą i powiewają narzędzia różne, z piekła rodem wyjęte, do tortur przeróżnych przeznaczone, a B. podapala papierosa opalarką(?!), która wygląda jak wiertarka. Po czym rzecze: "faza" i z ucieszoną miną zaciąga się życiodajnym dymem.
Proszę Państwa, robi się niebezpiecznie:
Ruda: Tarzan nie ma nic w spodniach opócz papierosów.
Tarzan: Patrz, żebym ja u Ciebie czegoś nie znalazł w spodniach, Miriam.
Ruda: (...)
Tarzan: Teraz wyglądasz jak Kapsztolec.
Rudzielec się zbulwersił, Maria Wieczna Dziewica do głowy z zasady nic nie bierze, aby się w sobie nie zamknąć i przez przypadek nie zatrzasnąć.
Jest nas sześć, sześć sześć sześć. Przyszedł włąściciel (óóó) i znalazł nas, trzech nie znanych sobie osobników. Stwierdził, że ktoś, cytuję: "zajebał tubę z silikonem", a my na to: "rączki mamy tutaj" i tyle zabawy. G. oczekujemy z niecierpliwością godną świeczki i sztyletem za plecami. Tarzan się zastanawia, czy G. goli się na plecach, a Ruda boi się Go od niedzieli. Wnikać nie będę, co dlaczego i z jakiej okazji, ale jednak. Oo K. Tego się nie spodziewaliśmy. Zaskakujące jest życie staruszka...
18 lat minęłoooo jak jeden wieeek..:P
[ona nic nie piła - dop. Rudej]
Kurna! Helikopterek! Robi się nas cała wesoła gromadka :D
Tyle. Kropka.
Mejd baj my. O.
2005-10-28
skomentuj (6)
Proszę Państwa, Ruda, tfu tfu - Jesuz, odjeżdża od nas na misję kij-wie-jaką. Zostawia nas, bezbożników, stwierdziwszy, że nawrócić nas sposobu nie ma. W dal wyrusza, gdzie pić będzie mogła na umór, palić też, klnąć i majaczyć. Jako Jej Ojciec martwię się cholernie, żeby jakiegoś Hiszpana nie przywiozła. Jeśli przywiezie dwóch to będę szczęśliwa niesamowicie, ale jeśli okaże się, że jest wredną egoistką i sobie tylko faceta w walizce skombinuje, to Ją normalnie autentycznie wydziedziczę i z nieba mojego prywatnego wyrzucę!
Ja (11-07-2005 16:35)
masz mi pocztówkę wysłać!
Ja (11-07-2005 16:35)
i nie pić za dużo!
Ja (11-07-2005 16:35)
i zostać dziewicą!
Ja (11-07-2005 16:35)
i zrobić dużo zdjęć!
Ja (11-07-2005 16:35)
i mi później pokazać i każde opowiedzieć
Ja (11-07-2005 16:36)
nie pal też dużo, bo to niezdrowe
Ja (11-07-2005 16:36)
i się nie utop w cholerę!
Ja (11-07-2005 16:36)
wiem Synu, wiem, że już jesteś prawie dorosły
Ja (11-07-2005 16:36)
ale jako Twój Ojciec martwię się o Ciebie!
Hej Laska, baw się dobrze! Opal się w końcu, aby Matka Twoja nie-boska nie musiała Cię samoopalaczem smarować! Brata pilnuj! Wracaj w jednym kawałku! Ehh...:)
Dzisiaj opisu Kamieniarza, tfu - Syna Pułku nie będzie. Jam samotna i niekochana, więc kolejny ZAJEBISTY odcinek z serii "Poznaj Kamieniarza" ukaże się po powrocie Jesuza. Tyle na dzisiaj, proszę Państwa.
Mówił dla Was Bóg z Wygody:)
Dopisek by Ruda vel Jezus
Ja nie chcę jechać! Ja chcę zostać! Ja tęsknić będę! I zatapiać smutki w litrze wódki! Ja nie chcę! Błe :{
2005-07-12
skomentuj (11)
Dzień dzisiejszy, wakacyjny jest, proszę Państwa, dokładnie tak dópiasty, jak reszta dni wakacyjnych. Chodzi mi tu tylko i wyłączne o pogodę z tyłka nosorożca świeżo wyjętą [porównania Boga są wybitne – dop. Rudej]. Każdy wie o ce be (jesteśmy modne i używamy modnego słownictwa :D) z wyjątkiem osób, które zamieszkałe w Afryce środkowej, nie mając gorsza na jedzenie, a dostęp do Internetu mając, odwiedzają tegoż bloga. U nich zawsze słońce, tak jak u nas wiecznie deszcz i wiatr przeogromny. Ostatnio plagą jest rzucanie w nas różnymi tworami zielonymi natury, bubkami zielonymi (nie Rudą, która najwyraźniej z owymi bubkami się identyfikuje) dzisiejsza notka nie dość, że będzie reaktywacją tego wspaniałego boSSSkiego bloga, to na dodatek okazję będziecie mieli nie byle jaką poznać kolejnego Kamieniarza [przeczytałam Kazimierza :D], ew. Syna Pułku, jednego z nie tyle co najważniejszych, a największych duchem oczywiście i ciałem także.
Poznaj Kamieniarz part 3.
Kolejnym Kamieniarzem obsmarowanym przez nas dwie będzie w rzeczy samej będzie no będzie Waldi będzie.
Waldi zwany Waldusiem [Microsoft Word chciał zmienić na Walusia; o, znowu] ew. Calineczką bądź Małym Helikopterkiem z małym śmigiełkiem [faceci mają kompleksy ;p nie wnikajcie, bo wsiąkniecie].
Zatem: Waldemar jest osobą miłą i sympatyczną, póki nie chce kogoś w ziemię wbić ciosem nagłym z góry. Mierzy wzrostu metrów 2 i centymetrów 10 w butach, a bez nich niewiele mniej [-Ej, Aneta, widziałaś Waldiego bez butów? -Nie…] . Przerwa na hjerbatkę.
No piszmy już. Piszemy.
Calineczce [MW nie zna takiego słowa… buul] wiszą wciąż i nadal w okolicach biustu słuchawki w liczbie dwóch świadczące o tym, że słucha on muzyki. Ambitne. Prócz tego uwadze naszej jebitnej nie wymskł się fakt, że Waldemara metalem 100 procentowym nazwać można. Chodzi to to ubrane na czarno, glany w kieszeni nosi, bo na stopy znaleźć rozmiaru nie może. Metalurgia rządzi.
Waldemar, prócz tego, że jest miły i sympatyczny to jest do tego skromny [ej. Waldemarze, czy nie jesteś z nami spokrewniony? widzę tu pełne w swojej głębokości podobieństwo do nas]. Poza tym Waldi minął się z powołaniem, bo zamiast być naszym kolegą wielkim i potężnym, powinien być osobą znaną i poważaną w środowisku naturalnym hajpehopowców i rymować z nimi, bo talent do tego niemały i nieziemski ma. Popis dał w Sylwestra, kiedy to pod działaniem trunków wszelakich rymował na całego, co nawet ja pamiętam, mimo iż nie byłam w stanie głowy podnieść do pionu [dziwnie to brzmi]. Waldemar w czasie niedawnym skończył lat te swoje kilka, nikt nie wie ile i wiedzieć nie chce, albo chce, ale przyznać się nie ma odwagi. Ruda wpadła na pomysła jebitnego i of kors zielonego, że Waldemara ściąć należy i po słojach dojść w jakim to wieku jest. Nie wiem jak Wy, ale ja się odważyć na to w stanie nie jestem:] W sumie i w różnicy także, z okazji owych urodzin notka ta powstaje pod palcyma naszymi równie boSSSkimi jak my całe:] Obsmarować Waldusia się nie da, gdyż jest to osoba naprawdę przesympatyczna. Miłe to, wredne, truskawki mu na nerwy działają niesamowicie i owymi czerwonymi tworami śmie przezywać mnie, osobę która bój z truskawkami toczy niesamowity, wyrywa im główki z kręgosłupami, ale to inna bajka. Waldi nie ma ani piegów, ani skośnych oczu, nie ma nawet zeza lub czegokolwiek, co mogłoby nas skłonić do nazwania Go jakkolwiek. Osobą do obsmarowywania jest beznadziejną i fatalną. Jak obsmarowywać osobę, która do obsmarowywania się zupełnie nie nadaje? Eh życie pisarek jest naprawdę trudne i skomplikowane. Nie wnikajcie, bo wsiąkniecie :P
Tyle o Waldemarze.
Zastanawiamy się, czy Ryży spożywa ryż. Doprawdy fascynujące…
Mejd baj
Bóg Ojciec i Syn Synek
pod działaniem
koffe-koffe-koffeiny
kropka
wielka kropka
.
2005-06-30
skomentuj (9)
Nie, nie myślcie sobie, że blog z powodów jakichkolwiek został zawieszony. On żyje, żyje w stanie hibernacji przyszło-letniej, która rzeczywiście jest jesienna, bądź w lepszym wypadku wczesno-wiosenna. Ja, jako Bóg, jakbym oczywiście chciała mogłabym trochę słońca na Wygodę lub cały Białystok zesłać, ale z uwagi na Wasze grzechy, jawnogrzeszników, pijących i palących o dużo za dużo, w ramach kary słońca nie ześlę! Przynajmniej nie w ilościach znacznych. Jeśli świat będzie lepszy to i pogoda będzie ładna.
Koniec roku szkolnego oznacza poprawę ocen. Tak to jest, gdy boska rodzina rok cały się opiernicza. Później, znaczy się teraz, musi pracować jak dziki osioł na prerii. Z nosem w książkach różnych nie sposób pisać notek wspólnie, a z osobna nikt oprócz mnie nie ma odwagi.
Pochwalę się i nas wszystkich. Wygrzebałam się z zagrożenia z polskiego:) Ruda (Jesuz) poprawiła niemiecki z którego tak naprawdę ocenę miała dopuszczającą na dzień dobry. Jej urok osobisty odziedziczony po tatusiu, czyli mnie, załatwił Jej piątaka:D z historii. Nade mną wisi tylko biologia, chemia, polski, matematyka, PO, francuski i angielski do poprawienia o ocene wyżej. Co to dla mnie, pestka! Wielka pestka, pestucha, peściara! Trzymać kciuki wszystkie cztery, to może średnia będzie zadowalająca:)
W dzisiejszym odcinku opisu kamieniarza nie będzie. Znaczy się synów i córek pułku, bo niektórym określenie "kamieniarz" z szesnastowieczną Australią i kamieniołomami się kojarzy. Przy okazji najbliższej, gdy rodzina się spotka cała lub jej połowa, opisana zostanie osoba już wiadoma. Nie zdradzę imienia, ani ksywki, ani nawet rozmiaru buta przyszłego bohatera. Tym oto sposobem w przeciągu kilku miesięcy znienawidzi nas cały świat. Samotność mi będzie doskwierać, wpadnę w anorektyzm i umrę na wygłód.
Amen.
made by wyseksiona [LoL] for ol ow ju:)
2005-06-12
skomentuj (4)
Proszę Państwa, stała się rzecz straszna i okrutna dla płuc naszych i okropnych. Ale dla płuc to jeszcze nic – jakże ucierpi Polska! Przemysł tytoniowy szlag trafi ciężki i cholerny, bo żeśmy zabrały swój wkład w jego rozwój. UE nas wykluczy, bo za mały budżet, a za duża dziura.
-Aż do odwołania-
Minuta ciszy i utwór:
Mój przyjacielu
Byłeś mi
NAPRAWDĘ bliski.
Spoczywaj w pokoju i czekaj na mnie w kiosku. Kiedyś Cię znajdę!
Gówno się na humorze znacie. Wybaczcie, w tym momencie liczby mnogiej być nie powinno. Poprawka: gówno się na humorze znasz! I trochę kultury do kurwy nędzy!
W tym momencie się zBULwersowałam!
Dopisek made by Ruda na trzeźwo:
EKHM. Czuję wielką wręcz potrzebę skomentowania. A zatem, wszechmocnie, zaczynam: obrazić nikogo, a szczególnie takiego, co to się go sympatią obdarza jako-taką, zamiaru nie miałyśmy ani razem ani żadna z osobna. Komenta wypieprzyłam w kosmos, bo sobie tego życzyłam. Nie podobał mi się i tyle. Kultura ma być, tak to było, nie? ;]
No zatem więc azaliż - było ale nie ma. Kosmos.
A swoją drogą - dziwota, że Ryży vel Bulgulator uśmiał się z notki o sobie jeszcze bardziej niż my dwie razem wzięte, a tutaj nawet kurwami rzucano. Hym. Najwyraźniej, no, najwyraźniej.
Dobra, tyle, bo mi kurwa słów brakuje, bo ni chu nie rozumiem. Tyle.
2005-05-11
skomentuj (21)